Dzień dobry. Moja 12 letnia suczka miała przeprowadzoną obustronną mastetkomie przed ostatnim zabiegiem(29. 04. 2010) miała już problem z chodzeniem lekarz twierdził że to z powodu guza. Jednak teraz minęło prawie dwa tygodnie po operacji i zaczęły się problemy. Dostała dreszczy, piszczy z bólu lekarz włączył mlekoxil, ponieważ pies nie może chodzić ciądnie nogi ma jakby
Suczka, pinczer miniaturowy w wieku około 7 lat jest u nas jako w co najmniej 3 domu. Nie znamy jej wcześniejszych losów. Od początku zaniepokoiły nas dziwne wyłysienia, a raczej przerzedzenia sierści na szyi suczki. Skóra w tym miejscu nie jest jednak zmieniona chorobowo - nie ma zaczerwienień, opuchlizny, przesuszeń ani niczego takiego. Pies nie drapie się w tym miejscu. W jednej
Witam, jestem właścicielką suczki (owczarek niemiecki długowłosy) wiek 4 lata, od 2 lat ma stwierdzone zwyrodnienie na kręgosłupie, co jest przyczyną częstej kulawizny na lewej tylnej łapie, przez co nie możemy z nią ani biegać ani forsować poprzez długie spacery czy zabawy, bo na drugi dzień w ogóle pies nie ma ochoty się poruszać. Oprócz tego zmagamy się z otyłością
Twój pies może cierpieć na przewlekłą chorobę niedającą oczywistych objawów, a utrudniającą mu normalne jedzenie. Trudność z pobraniem pokarmu czy pies niejadek. Będąc właścicielem psa niejadka, należy rozróżnić, czy tak naprawdę nie jest głodny lub nie ma ochoty na jedzenie, czy może ma trudności z pobieraniem pokarmu.
Witam. Mój problem dotyczy dwu-miesięcznego labradorka. Od kilku dni mało je i wiem, że takie małe psiaki powinny jeść jakieś 4 razy na dobę. Mały był odrobaczony i zaszczepiony. Karmimy go suchą karmą PURINA i gotujemy ryż jakieś mięsko i marchewkę. Czy z moim szczeniakiem jest coś nie tak.? A może to jest tylko taka tęsknota za matką i później to się unormuje i
Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Joanna Chabora CZYTAJ BIO AUTORA Przeczytanie tego artykułu zajmie Ci: 5 min. Spis treści: choroby lokomocyjnej u psa przyzwyczaić psa do jazdy zanim zaczniesz leczyć nic nie pomaga Każdy z nas ma w gronie rodziny lub znajomych osobę, której podczas podróży samochodem, autobusem, pociągiem czy samolotem doskwiera choroba lokomocyjna (inaczej nietolerancja transportowa). Jest to bardzo kłopotliwa i uciążliwa dolegliwość, która utrudnia lub czasami nawet uniemożliwia podróżowanie. Nie tylko ludziom dokucza choroba lokomocyjna. Na tę przypadłość cierpi też część czworonogów. Jednak nie jest to sytuacja bez wyjścia. Objawy choroby lokomocyjnej u psa Najbardziej podatne na chorobę lokomocyjną są młode psy – takie, które nie ukończyły drugiego roku życia. Wraz z wiekiem czworonoga zmniejsza się też podatność na takie dolegliwości. Niestety jednak zdarzają się osobniki, którym choroba lokomocyjna towarzyszy bez względu na wiek. Choroba lokomocyjna u psa objawia się apatią i sennością, albo zupełnie przeciwnie nietypowym dla psa pobudzeniem. Pies cierpiący na nietolerancję transportową ślini się nadmiernie, wymiotuje i często przełyka ślinę. Może też mieć przyśpieszony oddech oraz szybsze tętno. Często też psy cierpiące na chorobę lokomocyjną nie chcą jeździć autem i uciekają, gdy chcemy je zaprowadzić do auta. Większość objawów pojawia się już na początku podróży, a wraz z jej trwaniem nasila się. Tabletki uspokajające dla psa Spróbuj przyzwyczaić psa do jazdy Gdy zauważymy, że nasz czworonożny przyjaciel ma problemy z podróżowaniem, świetnym pomysłem będzie próba przyzwyczajenia go do podróży. Podczas jazdy samochodem pies powinien się czuć bezpiecznie i komfortowo. Powinien mu towarzyszyć właściciel lub inna osoba, którą pies zna. By zapewnić psu lepsze samopoczucie i sprawić, że podróż będzie mu się kojarzyła przyjemnie, należy do głaskać i mówić w sposób stonowany. Pierwsze przejażdżki nie powinny trwać długo, ale ich czas ich trwania powinien się stopniowo zwiększać. Nie zapominajmy, by po udanej podróży nagrodzić psa, np. podając mu jakieś psie łakocie lub bawiąc się z nim. Należy pamiętać, że taki trening wymaga cierpliwości i zaangażowania właściciela. Warto jednak się poświecić, bo skutki mogą być zachwycające. Zapobiegaj zanim zaczniesz leczyć Jest kilka sposobów, by ograniczyć ryzyko wystąpienia u psa choroby lokomocyjnej. Przede wszystkim powinno się ograniczyć podawanie pokarmu przed podróżą. Pies powinien nie jeść ok. 3 godzin przed rozpoczęciem jazdy. Dla dobra naszego psiaka powinniśmy także jechać wolniej i delikatniej, ponieważ dynamiczny i gwałtowny styl jazdy może prowokować wymioty u psa. Pamiętajmy też o spacerze. Warto przed podróżą zabrać psa na spacer, a także (w przypadku długiej jazdy) zrobić przerwę na spacer w czasie wycieczki. Zapewnijmy psu dopływ powietrza oraz komfort. My sami zaś powinniśmy przygotować się także do problemowych sytuacji, zabierając ręczniki papierowe, wodę lub chłonne maty użytkowane zazwyczaj do nauki czystości itp. Ważne jest by nie zniechęcić psa do podróżowania oraz nie krzyczeć i nie złościć się na niego w przypadku, gdy pobrudzi auto. To w niczym nie pomoże, a jedynie pogorszy sprawę. Wygodniejsza w podawaniu: Pasta antystresowa dla psa i kota Gdy nic nie pomaga Kiedy żaden z wymienionych sposobów nie pomaga, my jesteśmy bezradni a pies nadal choruje, należy się udać do weterynarza. Można podać też psu leki homeopatyczne, np. Apomorphinum muriaticum, Tetraboran sodu lub Nux vomica. Weterynarz może doradzić również tzw. terapię odczulającą, albo nawet zaangażować do rozwiązania problemu psiego psychologa. Pomóc w tej sytuacji mogą też specjalne preparaty dla psów zwierające feromony. Dostępne są w postaci aerozolu lub obroży. Zapach działa na psy uspokajająco i pomaga im pokonać trudy podróżowania samochodem. Niezależnie od metody najważniejsze jest, by nie lekceważyć psiego problemu. Uwaga i zaangażowanie właściciela pomogą rozwiązać ten kłopot. Będąc szczęśliwym posiadaczem czworonożnego przyjaciela należy pamiętać, że pies to nie tylko radość i przyjemność, ale też obowiązek i odpowiedzialność. Trzeba liczyć się z tym, że może go dotknąć choroba lokomocyjna, co wpłynie nie tylko na jego komfort podróży, ale również na nasze plany. Warto więc od wczesnych szczenięcych lat przyzwyczajać go do podróżowania. Wysiłek włożony w ten „trening” przyniesie większe korzyści dla psa i właściciela, niż pospolite sztuczki typu „siad” lub „podaj łapę”. Źródła: Uważasz, że to był dobry artykuł? A może coś jest niezrozumiałe? Autor tego materiału czeka na Twój komentarz. Serio. Joanna Chabora Miłośniczka zwierząt, opiekunka dwóch mruczków i jednego włochatego merdacza. O zdrowym żywieniu, pielęgnacji i opiece nad zwierzętami wie więcej niż niejeden weterynarz. Nic dziwnego, że to własnie ona odpowiada za najnowsze wpisy na blogu AlleZoo.
Bardzo często, przeglądając fora internetowe czy rozmawiając ze znajomymi, napotykam problem „łóżkowy”. Wbrew pozorom nie chodzi o porady seksualne dla właścicieli zwierząt 😉 Przede wszystkim pojawia się problem tego, czy wpuszczać psa do łóżka, czy też łóżko ma być dla czworonoga terenem niedostępnym. Zobaczmy więc, jak jest w łóżku dominuje właściciela?Najczęstszym argumentem, który słyszę, gdy chodzi o przebywanie psa w łóżku jest to, że pies stanie się dominujący i na pewno będzie chciał przejąć „pozycję alfa”. Moje podejście do teorii dominacji już przedstawiałam w odpowiedniej notce, więc kto czytał, ten na pewno wie, jak to wygląda. Wracając do tematu psa w łóżku i jego ewentualnej dominacji: znam wiele psów, które śpią w łóżku i nie dominują właścicieli, znam i takie, które śpią w łóżku i pokazują różki. Mam dlatego wrażenie, że spanie w łóżku nie ma bezpośredniego wpływu na zachowanie psa, zwłaszcza takie, w którym to pies zaczyna rządzić nami, zamiast na pewno jednak wpływ na ewentualne pokazywanie, kto tu rządzi, ma psia niesubordynacja. Czyli: my chcemy, żeby pies zszedł z łóżka, a pies tego nie robi, tylko np. zaczyna na nas warczeć. Czy jednak jest to wina łóżka i wchodzenia na nie? Czy w przypadku np. fotela nie byłoby podobnie? Albo bronienia ulubionej zabawki? I wreszcie: rozwiązaniem tego problemu na dobre jest zakaz wchodzenia na łóżko, czy może wzięcie się za wychowanie psa?Gdy psa w łóżku nie chcemy…Nie jestem generalnie ortodoksyjna w większości poglądów na wychowanie psa. Również w przypadku obecności psa w łóżku uważam, że każdy może wybierać sobie korzystniejszą opcję. Nie uważam, że ktoś, kto psa do łóżka nie bierze, jest bez serca i go nie kocha czy uważa za gorszego; nie uważam również, że każdy pies brany do łóżka ma lepiej od tego, który w łóżku nie śpi, bo to oczywista głupota. Dlatego też rozumiem, gdy ktoś nie chce wpuszczać psa do łóżka z różnych względów: bo jest brudny, bo zostawia sierść, bo zajmuje miejsce i takie tam. Warto jednak, aby takie zakazy również były odpowiednio jest tak, że przywozimy do domu szczeniaczka, a on zaczyna piszczeć czy nawet wspinać się na nasze łóżko. Co robi wówczas większość osób? „Kuci kuci szczeniaczku, choć tutaj na łóżko, ALE tylko na dziś!”. No i mamy pierwsze błędy – nawet kilka naraz! Przede wszystkim uczymy psa, że jego piszczenie, skomlenie czy skakanie i przyciąganie uwagi zdaje egzamin – więc pies będzie robił to coraz częściej, a nie, jak my uważamy, zrobi raz i potem rozsądnie przestanie. Pies nie rozumie, że coś jest jeden raz i potem ma zachowywać się inaczej – za to pamięta, co mu wolno i co robił, na jakie zaczepki zareagowaliśmy, i będzie je powtarzał. Najlepiej jest więc ignorować piszczenie, choć bywa to trudne – gwarantuję jednak, że po paru nocach psu się znudzi i po prostu będzie szedł również, że jeśli pies ma w ogóle nie spać na łóżku, to powinien nie mieć opcji wejścia na nie gdy my jesteśmy w łóżku? Tak, ale…No właśnie, jeśli pozwalamy psu na spanie w łóżku, to też musi znać parę zasad. Przede wszystkim zasadę: łóżko jest właściciela, a pies jest tam gościem. Krótko mówiąc, pies powinien umieć schodzić z łóżka na komendę. Opcjonalnie można go również nauczyć wchodzenia na łóżko jedynie na komendę, jednak wówczas trzeba się pilnować szczególnie w nocy, aby pies sam z siebie nie wpakował się w pościel. Jednak komenda „schodząca” z łóżka, a także nauczenie odpowiedniego jej egzekwowania, to według mnie bardzo istotną kwestią jest niezmienność zasad. Nie może być tak, że pies raz ma wstęp na łóżko ku naszej radości, a raz jest zganiany i karany za wejście na nie. Pies nie rozumie, dlaczego raz mu wolno coś robić, a raz nie, zwłaszcza gdy zależy to jedynie od naszego humoru. Aby pies nie był nerwowy, a mógł się rozluźnić w naszym towarzystwie i nie obawiać się naszych reakcji, wystarczy po prostu jasno stosować pewne zasady. Albo pies ma prawo wejść na łóżko zawsze (i oczywiście ma również obowiązek zejść z niego na komendę), albo pies nie ma dostępu do łóżka w łóżku a lęk separacyjnyTo jedna z rzeczy, o których zwykle mało się mówi przy okazji „problemu łóżkowego”. Równocześnie to bardzo istotny element walki z lękiem separacyjnym i wszelkimi problemami z zostawaniem psa w domu pod nieobecność właściciela. Dla nas spanie z psem często jest źródłem radości czy zadowolenia – jednocześnie jednak wychodzimy rano do pracy czy na uczelnię i zostawiamy takiego wyprzytulanego psa samego. Często nie będzie to żaden problem. Jeśli jednak pojawią się problemy w stylu niszczenia, wycia i różnych zachowań kompulsywnych, które nie wynikają z problemów zdrowotnych czy zbyt małej ilości ruchu, trzeba zacząć coś zmieniać w naszych przyzwyczajeniach. Niezależnie od tego, jak miło śpi nam się z psem, powinniśmy go wyekspediować na jakiś czas z łóżka. W wielu przypadkach zdecydowanie pomaga to w problemach z lękiem separacyjnym, bo pies nie odczuwa aż tak dotkliwie naszej nieobecności. Pamiętajmy: pies nie wie, że my np. o 16 wrócimy z pracy. My mamy tego świadomość, jednak nasz czworonóg nie uświadamia sobie, że nieobecność jego pana nie jest stała, tylko czasowa. Warto wówczas odłożyć na bok swoje zachcianki i błagalny wzrok psa by zrobić coś, co faktycznie nam pomoże w poradzeniu sobie z Małego Białego z łóżkiem jest długa i zmienna 😉 Gdy do nas przyjechał, w ogóle nie spał z nami w łóżku i unikał bezpośredniego kontaktu. Po paru dniach przekonał się do spania w naszych nogach. Następnie zaczęły się problemy z zostawaniem, które opisywałam w notce – wówczas piesek z łóżka wyleciał i spędzał noce jedynie w kennelu. Gdy problemy zniknęły, przyjęliśmy stały rytm korzystania z łóżka. Generalnie pies w dzień wchodzi na łóżko, gdy chce – my wówczas z niego nie korzystamy. Wieczorami czasami przychodzi do nas, aby wspólnie poleżeć przed telewizją – znaczy, my oglądamy, on śpi. Niezależnie od wszystkiego, na komendę schodzi z łóżka i idzie do siebie na miejsce. Gdy kładziemy się spać już ostatecznie, pies idzie do siebie i tam zasypia. W gorące dni nie przychodzi do nas wcale albo przychodzi, gdy słyszy budzik, aby polizać któreś z nas po łokciu (ZAWSZE po łokciu). W chłodniejsze dni przychodzi ok. 4 rano i w nogach czeka, aż zawołam go do siebie i podniosę kołdrę – zamienia się wówczas w podkołdernika, który po pewnym czasie wypełza z głową i łapami na moją poduszkę, bo mu gorąco. W ten sposób śpi do oporu, czyli do budzika albo dopóki któreś z nas nie wstanie. W obcych miejscach śpi zawsze w kennelu, niezależnie od tego, gdzie autorze PaulinaGłównodowodząca załogą Białego Jacka i przyjaciół. Obecnie opiekunka dwóch terierów – JRT i teriera irlandzkiego. Zawodowo copywriterka i redaktorka. Prywatnie żona i matka. Wielbicielka mleka z kawą, soczystych, kwaśnych jabłek i świętego spokoju. Osiem lat temu postanowiła utrudnić sobie życie, biorąc pod dach pierwszego teriera. Jak widać po liczebności stada, nie uczy się na błędach. Jedyna przedstawicielka płci żeńskiej w pięcioosobowej rodzinie.
Zdania są różne, tak jak i różne są zasady panujące w danym domu. Dziś o tym, jak jest u nas. Ty czy łóżko? Na początek informacja najważniejsza: pies dzielący z właścicielem łóżko wcale nie musi być żądny władzy nad światem. To, co motywuje psa do gramolenia się na ów mebel, to przede wszystkim wygoda. Duże znaczenie ma również względny spokój w tym miejscu, jak i zapach właściciela, a także to, że z kanapy łatwiej jest obserwować otoczenie. I choć większość psów lubi usadowić swój zadek w miejscu miękkim i wygodnym, nie każdy jest do tego stworzony. Rasy zimnolubne chętniej zasypiają na kafelkach lub w pobliżu drzwi wejściowych, bo przecież tam jest chłodniej. A smutny wzrok porzuconego właściciela tych preferencji raczej nie zmieni. Zasady Brak ustalonych zasad często nas uświadamia, że wylądowaliśmy w miejscu, w którym nie chcieliśmy. Opieka nad psem to nic innego jak określony kodeks postępowania. W domu, na spacerze, przy ludziach i podczas zabawy. Psy lubią nas sprawdzać i przesuwać granice, jeśli im się na to pozwoli. Jeśli pies może wejść na łóżko, to jest to nasza decyzja. Pies więc powinien wchodzić za naszym przyzwoleniem, i w razie zmiany naszego zdania, opuszczać je bez marudzenia. Dobrze też wprowadzić nawyk, w którym pies może z łóżka korzystać w dzień, o ile jest pościelone lub kiedy po spacerze jego łapy są umyte i osuszone. (W przypadku, gdyby naszym psem był labrador o upodobaniu do kąpieli błotnych, zanim zaczniemy proces nauki, proponuję wpierw wyrobić sobie nawyk zamykania drzwi od sypialni… true story!) Korzyści Z ilości ciepła, jaką jest w stanie podzielić się z nami pies, zdaję sobie sprawę od pewnej bardzo zimnej nocy w namiocie. Śpiwór był gruby, ale poranny przymrozek zaskoczył wtedy wszystkich. Nie wiem, co by było, gdyby nie futro dzielnie ogrzewające mi plecy. I właśnie zdolności grzewcze mojego psa są moim numerem jeden. Zwłaszcza zimą, wdzięczne są moje stópki. Korzyścią numer dwa jest obniżone ciśnienie (za sprawą głaskania psiego cielska) i momenty, w których zamiast czytać książkę / działać na laptopie / cerować skarpetki, wgapiam się wpół rozmarzona w mojego psa. Inteligentnie to ja wtedy nie wyglądam, ale widok rozanielonego psiego pyska, brzuch wystawiony do głaskania i najukochańszy pychol pod ręką, to naprawdę moja kwintesencja szczęścia. Skandynawskie „hygge” może się chować! Ciemne strony… Niestety, ale one też istnieją i nie boję się o nich mówić! Każdy, kto choć raz wpuści krakena w nocy na swoje łóżko, niechże zapomni o wygodnej pozycji do spania… Pies, podobnie jak i kot (a co mają powiedzieć opiekunowie pakietu pies + kot?!), podczas snu zwiększa swoją objętość czterokrotnie. Dowolne wiercenie się, wyprostowanie nóg, za duża kołdra – te wszystkie pojęcia są czystą abstrakcją. Normą zaś to, że człowiek budzi się nad ranem zepchnięty na skraj prześcieradła, bez skrawka kołdry, którym można byłoby się okryć… Jeśli zaś należysz do dzielnych wojów, którzy przetrwali noc ze swoim psem… prawdopodobnie pobudka cię dobije. Oczywiście psi oddech może pachnieć fiołkami, a psi jęzor działać bardziej odmładzająco niż kremy z drogeryjnych półek… ale rano nie oddziela cię od psa żadna bariera. Dlatego nawet najmniejszy ruch ręką, powieką, drganie włosa może stać się zapalnikiem do wiwatów pt.”Hurra, idziemy na spacer!”. A jak wiadomo – wtedy nie ma zmiłuj. A jak jest u was? Nie znacie limitów, pozwalacie od czasu do czasu czy jesteście kategorycznie na „nie”?
Lideczqa, Moja Thally (15 m-cy) nigdy nie wejdzie do sypialni, a co dopiero na łóżko. Od pierwszego dnia pobytu w domu było jej zabronione !!!. (Pewnie, że na początku zamykaliśmy drzwi, ale teraz nawet jak są otwarte nigdy nie przekracza progu). Jeszcze przed przyjęciem psa do domu ustaliliśmy wszyscy wspólnie , co psu będzi wolno, a co mu będzie zabronione. Myślę, że ludzie popełniają podstawowy błąd pozwalając maluchowi na wszystko, bo taki słodki i trzeba się nim nacieszyć, a później z trudem przychodzi im od nowa wszystko ustawiać. Jeśli twój piesek nie ma problemów zdrowotnych to bierzcie się całą rodziną ostro do pracy. Życzę powodzenia :angel: Evelina
No a jak, podlizywac sie trzeba, oczywiście, żaruję, jesteście kochani!!! w poniedziałek idę do weta, to się dowiem, co z tą wątróbką zrobimy, z tego co wiem , Mirek ma mieć specjalą karmę dla nerkowców, czytałam na forum o nerkach o jedzonku dla pieska, no i pewnie z braku dostarczającej kasy będę chciała dawać mu jeść przygotowywane specjalnie dla niego jedzenie, a karmę jako wspornik, skonsultuję jeszcze z wetem. dzisiaj odzyskał siły, chodzi i dosłowien nam dziękuje, że tak sie nim zaopiekowalismy, chudziuki jest jak nie wiem, od tygodnia nic nie jadł, ale rano wtrynił miseczkę gotowanego kurczaczka z ryżem, po południu to samo, wet mówi, ze musi nabrać sił, no i nabiera, jak już ogląda sie za suczkami, znaczy że jest coraz lepiej!!! a teraz sobie smacznie śpi w łóżeczku, kochany :D buźka dla wszystkich
pies nie moze wskoczyc na lozko